Job Pomocnik

Sieciowanie i zderzenia w drodze do sukcesu

W ostatnim czasie zajmowałem się bardzo mocno teoriami dotyczącymi sieciowania. Większość z was zna to pewnie w wersji mówiącej o tym, że każdy z nas ma znajomego, którego znajomy ma znajomego, którego znajomy… i tak dalej przez siedem kroków i po tych siedmiu krokach okazuje się, że możemy dotrzeć do każdej osoby na tej planecie. Nie ma znaczenia, czy jest to jakaś osoba spotkana kiedyś na wczasach, tybetański mnich czy prezydent Stanów Zjednoczonych.

W praktyce, i właśnie ta strona sieci znacznie bardziej mnie interesuje, sieciowanie oznacza tworzenie sieci znajomości biznesowych. Dam wam tego taki przykład. Mój były pracodawca zajmował się leasingowaniem flot samochodów dla innych firm i oferował także różne usługi dla tych samochodów. Kiedy postanowił powiększyć biznes i szukał miejsca na nową bazę połączoną z warsztatem, zwrócił się do jednego ze swoich klientów zajmujących się deweloperką. Odpowiednie miejsce znalazło się od razu i w zamian za rabat ze strony naszej firmy, nic nie zapłaciliśmy za ich usługi. Trochę później ta sama firma wskazała nam dobrego prawnika zajmującego się nieruchomościami.
Ba, sam miałem kiedyś podobną sytuację. Agentka nieruchomości, która szukała przed kilku laty dla mnie mieszkania, przemiła osoba, była niestety zmuszona się rozwieść z mężem. Jako że już wtedy pracowałem w szeroko rozumianej branży prawnej, przypomniała sobie o mnie i zadzwoniła z prośbą o zarekomendowanie jej kogoś. Akurat z prawa rodzinnego nikogo nie znałem, ale chodzi o zasadę.
Tak wyglądają sieci, ale zauważcie, że ten sposób ich tworzenia jest bardzo kulawy i ograniczony. W Stanach mówi się obecnie, że znacznie ważniejsze są tak zwane zderzenia. Nazwa zabawna, bo bardzo dosłowna.

Amerykańskie miasta są obecnie tak planowane, by miejsca pracy przedsiębiorców były blisko siebie i dodatkowo by były zaopatrzone w lokale, gdzie takie osoby mogą wyskoczyć po pracy. Miejsca nieformalne. W tych miejscach zawiązuje się znajomości biznesowe, niekoniecznie jakieś przyjaźnie, i dzięki w ten sposób buduje się sieci nie tylko z osobami, które kiedyś miały z nami jakiś biznes, ale z takimi, które po prostu działają gdzieś wokół nas.

Wydaje się to być znakomitym pomysłem na uzyskiwanie przewagi konkurencyjnej, a restauratorom czy właścicielom lokali branży rozrywkowej można podpowiedzieć, że stworzenie lokali specjalnie dla takich ludzi może się bardzo opłacać. Urzędnicy, wy też pomyślcie.