Różności

Kryzys młodego wieku

Masz 25-30 lat i czujesz się źle? Nie martw się – przeżywasz kryzys wieku młodego. Nie, nie średniego. Kryzys wieku średniego jest później, najczęściej u facetów-zdobywców, którzy nagle się orientują, że ich żona jest w podobnym wieku co oni sami, a to wcale nie jest już młody wiek. Zaraz pojawi się menopauza i nawet nie będą mogli mieć dzieci, nie żeby chcieli, ale biologicznie jest to dla nich największy imperatyw. Niejedną kobietę też sieknie, kiedy nagle, niemal z dnia na dzień, zaczną się problemy typowe dla menopauzy.

No dobra, ale co to ma wspólnego z Tobą? Do takich problemów masz jeszcze bardzo daleko. Przypominam samego siebie w twoim wieku. Jest to piękny czas, najpiękniejszy chyba. Masz tyle energii, rozpiera cię ona każdego poranka i nie do końca rozumiesz te wszystkie dowcipy o ciężkim wstawaniu z łóżka. Teraz już masz jakąś tam pracę, lepszą lub gorszą, więc już nie możesz sobie aż tak lekko do tego podchodzić, jak jeszcze niedawno w czasach radosnego olewania pierwszego wykładu.

Najważniejsze są niby te wszystkie możliwości, jakie przed tobą stoją. Jeśli w tym momencie zmienisz zdanie na jakikolwiek temat, obrócisz swoje życie o 180 stopni, to co się stanie? Właściwie nic, bo w nic jeszcze nie zainwestowałeś za dużo i spokojnie będziesz mógł rozwijać się w kierunku nowych celów czy zainteresowań. Nawet jeśli zrobisz coś głupiego, zaliczysz totalną wpadkę, to też będzie dobrze. Jesteś przecież młody, musisz się wyszaleć, wszyscy to zrozumieją i nie będzie z tego powodu jakichś większych nieprzyjemności. Nikt na pewno nie będzie jakoś specjalnie krzywo na ciebie patrzył.

Masz nawet swoje zdrowie. Wszystko jest pięknie. Wszystko jest wspaniałe, bezproblemowe. Aż potem siadasz z kumplami przy piwie w pubie – tak przynajmniej było w moim przypadku – i nagle się orientujecie, że każdy z was jest w strasznym dołku. Każdy ma jakiś wielki problem, a czasami nawet kilka z na raz. Żaden z was nie jest szczęśliwy!

Właśnie zaczął ci się kryzys wieku młodego. Mógłabym się zaśmiać, bo to pierwszy z tego typu kryzysów, które będą cię dotykać od teraz okresowo, ale mimo wszystko jest on inny.

Życie do tej pory było dość jasne, nieskomplikowane. Obudziłeś się do niego tak naprawdę w liceum. Wybrałeś jakieś fakultety, dzięki którym mogłeś się lepiej przygotować do matury. Niby nic takiego, ale w końcu był to egzamin dojrzałości, cel twojej nauki przez trzy lata i de facto cel całego życia. Potem przyszły studia i też żyło się od sesji do sesji. Po drodze oczywiście pojawiała się jakaś kobieta (facet), imprezy, znajomi, doświadczenia i tak dalej. Cały czas byłeś jednak wtłoczona w tory, a może lepiej powiedzieć: koleiny życia. Na dobre czy na złe wiedziałeś, w jakim kierunku idziesz i jeśli nawet ten kierunek zmieniłeś, znowu wskakiwał na podobną koleinę prowadzącą jedynie w trochę innym kierunku. Zawsze przed tobą był cel.

Teraz jest problem, bo nie trzeba sobie odpowiedzieć tylko na pytanie, jak cel osiągnąć, ale w ogóle jaki to powinien być cel. Masz kiepską pracę, ale jeszcze jesteś młody i od razu nie zostaniesz prezesem. To czekać, walczyć czy zmieniać?
Niby masz udany (póki co) związek, ale nie wiesz czy to idzie w jakimś kierunku. Czy to jest dla ciebie ktoś na resztę życia? Dlaczego ona? No i nie układa się tak, jak w bajkach. Czy należy o to walczyć? Czy może to jest znak, że trzeba poszukać kogoś innego? Skąd masz to wiedzieć? Czy przypadkiem nie marnujesz sobie w tym momencie życia? A może to właśnie poprzez podjecie decyzji je sobie zmarnujesz?

Weszłeś właśnie na ten moment ścieżki życiowej, kiedy to nie wybranie drogi do celu jest trudne, ale tak naprawdę prawdziwe wyzwanie tkwi w wyborze właściwych celów. Dopiero potem będziesz mógł się zastanawiać nad sposobem ich osiągnięcia. Wredne, co? Na tym właśnie polega dorosłość, bo już kilka razy mówiono ci, że od „teraz” nikt nie będzie cię w życiu prowadził za rączkę. Do tej pory były to tylko czcze pogróżki, z których nic nie wynikało. Tym razem, zupełnie bez słowa, „teraz” nadeszło. Wolność wcale nie jest tak fajna, jak ją malują, prawda? Nie martw się jednak. Nauczysz się z nią żyć.