Różności Życie

Jak się ubrać na pierwsze spotkanie z nią po rozstaniu?

To chyba najgłupszy tekst, jaki kiedykolwiek widzieliście na moim blogu, co? Nie, nie powinniście go brać całkowicie na poważnie, ponieważ jest on tylko swego rodzaju odpowiedzią na podobny tekst, który jakiś czas temu napisała jedna z guru bardzo ograniczenie inteligentnych niewiast oglądających program naTemat i tym podobne wymysły dla blond-Einsteinów. Chociaż kto wie, może ktoś was skorzysta z mojego małego poradnika mówiącego o tym, w jaki sposób powinieneś ubrać się, jeśli chcesz, by…

…czuła, że popełniła błąd. To na pierwszy ogień. W końcu chcesz, by wredna raszpla nie była szczęśliwa w nowym związku czy po prostu bez związku z tobą. Popełniła błąd życia i powinna sobie o tym przypominać. Tym bardziej, że zostawiła cie dla twojego najlepszego przyjaciela. Już byłego oczywiście.
Jak podejdziemy do tematu? Najlepiej garniturem ze studniówki. Musisz koniecznie zrobić się na polskie wydanie Wilka z Wall Street. Do tego koniecznie potrzebny będzie też żel na włosach. Dużo żelu. On dodaje klasy. Najważniejsze będzie jednak coś innego. Co? Nowy krawat. To właśnie dzięki niemu pokażesz jej, jaki jesteś zarobiony. To ważne, bo garniak może pamiętać, a żel też już widziała. Krawat będzie jak grom z jasnego nieba. Jak nie masz swojego krawata, możesz pożyczyć. Byle nie od swojego ex-przyjaciela, bo się jeszcze połapie. A, i jeszcze coś. Ważne jest, żebyś poszedł z jakimś interesem, ale niby po drodze. Na przykład odnieś jej lokówkę.

…była zazdrosna. Tak, zazdrosna. To najlepsza opcja dla tych, którym już zdecydowanie nie zależy, ale jeszcze chcieliby się przypomnieć i wbić szpilę lub lepiej – jakiegoś pokaźnego gwoździa.  Pamiętaj, że w rozstaniu ważne nie jest to, kto kogo rzucił, bo na drugi dzień żyją już dwie równoprawne wersje, ale liczy się to, kto sobie kogoś pierwszy znajdzie. Nie ma znaczenia, kogo konkretnie. Tym razem to my będziemy zastawiać pułapkę. Najśmieszniejsze jest to, że nie potrzeba wcale tutaj kogoś mieć, ale to oczywiście nie zaszkodzi. Ściągnij ją do siebie, najlepiej z jakimiś gratami, których jeszcze nie spaliła. Robimy inscenizację: ona dzwoni, ty biegniesz do drzwi w samym ręczniku, oczy rozbiegane i włosy zmierzwione, ręcznik się lekko zsuwa, a ty wyraźnie pachniesz seksem. Sam wykombinujesz, jak to zrobić. To może nie wypalić, jeśli nie będzie chciała do ciebie przyjść lub nie będzie miała po co. W takim razie umawiacie się na mieście pod byle pretekstem. Spóźniasz się około 5 minut i jesteś ubrany w ciuchy, w jakich byłeś kiedyś z nią na randce. Tajemnica tej metody? Jesteś ubrany niedokładnie. Tak na chybcika, ze źle zapiętą koszulą, rozwiązanym jednym butem i rozporkiem dopiętym do połowy. Gdzieś musi być szminka. Niekoniecznie na kołnierzu, bo to zbyt oczywiste. Strzel sobie usta na klacie. Na koniec wielki finał, bo sięgasz do kieszeni po telefon i przypadkiem wypada ci pudełko po gumach. Koniecznie puste i jakieś fikuśne, żeby nie pomyślała, że to pamiątka po niej.

…ją wkurzyć, doprowadzić do furii. To jest trochę trudne, bo jeśli to ty byłeś niedorobioną połówką waszego związku, prawdopodobnie mechanizmy z góry od razu by nie wypaliły. Nawet mogłaby się  cieszyć na to, że kogoś masz, bo na pewno nie będziesz chciał do niej wracać. Tutaj musisz być spokojny, pewny siebie i przede wszystkim, w stu procentach poważny. Na początku wątpliwości, potem wściekłość. Jak to zrobić za pomocą ubioru? Paradoksalnie, bardzo łatwo. Ubierz się normalnie, na co dzień, w rzeczy przez nią porządnie opatrzone. Im bardziej była zaangażowana w związek, tym bardziej zakłada, że zostałeś po prostu zdewastowany przez rozstanie. Sprawdź to. Przez np: Facebooka. Google radzi: sprawdź podglądacz. A tu co? Była na Twoim profilu? Była. Oczywiście… Olimpijski spokój, facet zupełnie nieporuszony, nie zmienił nawet koszuli, w której był ostatnio. No, to by mogła być lekka przesada, bo pomyśli, że masz depresję kliniczną, ale całkowita olewka jest tutaj sposobem na wygranie życia. Albo przynajmniej tego jednego epizodu. Matka zawsze mi powtarzała, że jeśli przychodzi się na spotkanie z kobietą, która cię kocha, ubrany w rzeczy wyciągnięte z kosza na pranie, to tak, jakby napluło się jej na serce. No popatrz, a tobie właśnie o to chodzi! Do dzieła!