Różności Życie

Jak nie marnować czasu?

PS. Taki „ps” na początku. Dzięki życzliwości znajomego mam dostęp do rewelacyjnych grafik za darmo (co prawda tylko przez okres testowy ale zawsze pozytywnie mam nadzieję wzbogaci to mojego bloga). Wszystkim zainteresowanym polecam stock (up: już nie polecam – ostatnio bardzo mocno podwyższyli ceny i praktycznie niczym się nie wyróżniają na tle konkurencji…), zdjęcia które są naprawdę fajne a nie kosztują zbyt dużo. Polecam przede wszystkim blogerom i projektantom stron (jeśli ci w ogóle tutaj zaglądają). Same zaś zdjęcia są dzisiaj przyczynkiem do dalszych rozważań: dotychczas wyszukując grafiki, spędzałem godziny oglądając wszelkiego rodzaju banki zdjęć. Co z tego wynikało? Zwykle nic bo w 99 przypadkach na 100 decydowałem się na foto znalezione na samym początku… To chyba dobrze powiecie? Nie do końca – czułem że czas przecieka mi między palcami…

Mówi się, że osoby szczęśliwe można poznać po tym, że czasu nie liczą, więc ja chyba też nie jestem chodzącym nieszczęściem, skoro tak często nie mam pojęcia, jak to się stało, że dysponowałem wolnym popołudniem, a nagle okazało się, że właściwie to pora iść spać, jeśli jutro nie chcę zaspać do pracy. Oczywiście, jest w tym nieco ironii, jestem jednak przekonany, że wcale nie jestem jedyną osobą zmagającą się z tym problemem. Czas przecieka przez palce wielu osobom i często wywołuje to niemałe zamieszanie.

Pół biedy, jeśli problem pojawia się sporadycznie i nie jest uciążliwy. Raz na jakiś czas każdy z nas  zasługuje przecież na odpoczynek, a do tego nie byłoby normalnym, gdybyśmy zawsze byli poukładani i porządni, jak szwajcarskie zegarki. W końcu nasz organizm zacząłby domagać się odpoczynku i nie musiałby wcale robić tego w sposób, który podobałby się nam. Co jednak zrobić, jeśli marnowanie czasu zdarza się nam nagminnie, a konsekwencją jest zarwana noc albo, co gorsza, niezrealizowane zadanie. Nietrudno się domyślić, że sposobów na rozwiązanie tego problemu jest co najmniej kilka.

Najprzyjemniejsze, choć na pewno nie najbardziej praktyczne zakłada, że z naszą bezradnością wobec czasu, który nieustannie ucieka, należy się po prostu pogodzić. Nic na to nie poradzimy, taki mamy charakter i koniec. Gdy jednak „taki mamy charakter” staje się niedostatecznym wyjaśnieniem nie tylko dla nas, ale i dla naszych zwierzchników, można zastanowić się nad czymś więcej.
Tu najskuteczniejsza wydaje się kontrola codziennych zachowań. Często okazuje się, że wcale nie musimy zmieniać się radykalnie, kluczem do sukcesu jest zaś wypowiedzenie wojny codziennym nawykom, których sens można stawiać pod znakiem zapytania. Dlaczego nasze klucze do mieszkania nie mają stałego miejsca, nasz powrót do domu zawsze musi być obwieszczany poprzez uruchomienie komunikatora internetowego, a na zakupy wybieramy się bez listy, co sprawia, że trwają one nawet dwa razy dłużej niż jest to rzeczywiście konieczne? Naturalnie, tego rodzaju wykroczenia przeciwko rozsądnemu zarządzaniu czasem wydają się banalne. I mogą być za takie uznawane. Istnieje jednak przynajmniej jeden poważny problem, okazuje się bowiem, że nie brakuje osób, które mają ich na sumieniu kilkadziesiąt w ciągu dnia. Właśnie w ten sposób rodzą się utracone minuty i godziny.

Racjonalne zarządzanie czasem nie jest proste i nie trzeba wcale się obwiniać orientując się, że nasze wysiłki w tym zakresie nie przynoszą wcale tak spektakularnych efektów, jak się tego można spodziewać. Na zachodzie Europy modne są nawet specjalne płatne kursy, które uczą, jak walczyć ze złymi nawykami w tym zakresie. Na kurs, póki co, się nie wybieram, wydaje mi się jednak, że warto ćwiczyć umiejętność efektywnego zarządzania czasu. Przecież mając go nieco więcej wcale nie musimy zawsze wykorzystywać go do tego, aby ciężko pracować. Czasem wcale nie mniej interesującym rozwiązaniem jest wykorzystanie go na poobiednią drzemkę. Niech jednak będzie to decyzja świadoma.